Ida to Nasza Klątwa, czy Czarownica Joanna – czyli polskie kino w ekstraklasie!

Drukuj

Nigdy nie było tak dobrze. Owszem, bywały już nominacje dla polskich twórców, były Oscary, ale jeszcze nigdy, w jednym roku nie mieliśmy tylu nominacji dla artystów produkujących swoje dzieła w kraju. A do tego jeszcze nominacja za kostiumy dla Anny Biedrzyckiej-Sheppard, do filmu "Czarownica"

Nie mam więc wątpliwości, że sukces polskiego filmu można odtrąbić już dziś. I od razu zaznaczę – nie jestem w gronie tych, którzy pompują ten balonik z napisem – „Oscar dla >>Idy<<  być musi. Bo jak nie, to kicha kompletna…”  Bo to nie ma sensu. Ten film już osiągnął gigantyczny sukces. Wszedł do absolutnej ekstraklasy światowego kina. Agata Kulesza, jakiś czas temu powiedziała w jednej ze stacji radiowych „Ten film już nie będzie lepszy, nie będzie też gorszy. Zrobiliśmy to jak najlepiej potrafimy i już. A jeśli się podoba i są z tego nagrody, to bardzo miło…”

 

I to najzdrowsze podejście do tematu. Zresztą, wcale bym się nie zdziwił, gdyby wzorem Złotych Globów, także Akademia Filmowa uznała że statuetka należy się Lewiatanowi. Film jest antyputinowski, więc w USA politycznie poprawny… Bardzo chciałbym za to, by Oscar trafił w ręce duetu operatorskiego – Ryszard Lenczewski i Łukasz Żal. „Ida” nie byłaby „Idą”, gdyby nie wyjątkowa poezja obrazu. Panowie Lenczewski i Żal wymyślili każdy kadr. Każdy ma sens i uzasadnienie. To prawdziwa sztuka operatorska. I to oni powinni pod koniec lutego wyjeżdżać z Los Angeles ze statuetką. A jeśli przy okazji, także Paweł Pawlikowski będzie miał nadbagaż w postaci złotego rycerza, będziemy tylko się cieszyć. Choć pewnie nie wszyscy…

Kiedy Ida była w kinach, na seansach byli tylko miłośnicy polskiego, niełatwego kina. Kiedy obraz Pawlikowskiego zaczął zgarniać nagrodę za nagrodą, ożywili się pseudo-krytycy, którzy we wszystkim widzą atak na polskość…

A to przecież jest uniwersalny film o wartościach podstawowych.

Agata Trzebuchowska dla portalu kulturalni.pl: „Ten film nie mówi, jacy są, czy byli Polacy, a jacy Żydzi. Tu nie ma żadnych statementów. Tu jest relacja między dwiema bohaterkami, antagonicznymi postaciami, między którymi rodzi się miłość i wzajemna fascynacja. Nie lubię upolityczniania sztuki, bo często jest dla niej bardzo krzywdzące. Słyszałam już, że ,,Ida” to film antykatolicki, antypolski, a teraz słyszę, że antysemicki. Łatwo dostrzec tu absurd. Wydaje mi się, że te schematy myślowe, w które Polacy tak łatwo popadają, często są wynikiem koncentrowania i zafiksowania się na krzywdzie. A to potwornie smutne.”

Trzymajmy więc kciuki za powodzenie „Idy” i jej twórców, za twórców naszych krótkometrażówek – „Joanna” i „Nasza klątwa”, które stoczą przecież bitwę bratobójczą (nominacja w tej samej kategorii), oraz za Annę Biedrzycką-Sheppard, która czarowała kostiumami w „Czarownicy”.

I cieszmy się wielkim sukcesem naszego filmu, bo ten sukces już jest. By to stwierdzić nie trzeba czekać do 22 lutego…ida

Czytaj również