Polityka „psiapsiółkowa” zaliczyła glebę…

Drukuj

Nie ma nic złego w otaczaniu się ludźmi, którym się ufa i wierzy. Mało tego, swoje polityczne zaplecze należy budować na bazie wypróbowanych w boju towarzyszy broni. Gorzej, jeśli najbliższe grono okazuje się niegodne zaufania, lub nawet sprzedajne.

Ewa Kopacz z premedytacją zbudowała swój dwór z tzw. psiapsiółek, szczycąc się tym że otacza ją tak wiele kobiet. Kiedy pojawiały się złośliwe komentarze na temat niekompetencji jej współpracownic, jak lwica broniła swojej koncepcji. Nawet wtedy, gdy nosem kręcili politycy Platformy Obywatelskiej, choć ci oczywiście nieoficjalnie. Oficjalnie pomysł budowy „Rzeczpospolitej Babskiej” nie podobał się ani opozycji, ani publicystom, którzy wytykali Kopacz, że daje swoim koleżankom synekury i robi z nich superministrów, jak wtedy gdy zaczęła powoływać swoje pełnomocniczki do różnych ministerstw.
Do tej pory jednak, żadna z tych pań nie zaliczyła tak spektakularnej wpadki, jak najbliższa współpracownica pani premier. Iwona Sulik, kiedyś sejmowa reporterka TVP, z Ewą Kopacz związała się gdy ta była Marszałkiem Sejmu. Panie szybko znalazły wspólny język, a tematy ich rozmów podobno szybko zaczęły wykraczać poza obręb polityki.
Współpraca i przyjaźń kwitła, a Sulik została rzecznikiem prasowym pani Marszałek. I do tego momentu, trudno obie panie za cokolwiek potępiać. Sielanka kończy się jednak w momencie, w którym Iwona Sulik – niewątpliwie fachowiec, jeśli chodzi o publiczne występy czy relacje polityk – dziennikarz, zaczęła zachowywać się wobec swojej mocodawczyni i przyjaciółki nielojalnie. Jeśli wierzyć Przemysławowi Wiplerowi (ciężko mi to przychodzi), to „rady Sulik” nie miały charakteru  porady koleżeńskiej. Jeśli tak, to oznacza że bliski współpracownik prominentnego polityka PO, zwyczajnie spiskował z politykiem opozycji. Jeśli robiła to za pieniądze, to pół biedy, bo to oznacza że jest pazerna. Jeśli za darmo, to gorzej bo wychodzi na to, że bliska przyjaciółka kiedyś drugiej osoby w państwie, aktualnego premiera, bez refleksyjnie podpowiadała opozycji jak uderzyć w swojego mocodawcę… A to już grzech ciężki, a nawet śmiertelny. Pozostaje pytanie o motyw. Odpowiedź zna tylko Iwona Sulik, ale nie sądzę, że zechce nam jej udzielić. Zresztą, jeszcze jako rzecznik rządu, psiapsiółka Iwona rzadko udzielała jakiejkolwiek odpowiedzi…

Czytaj również