Polska w półfinale przegrała w jednym meczu z Bośnią, Czarnogórą, Serbią, Kubą, Francją, Hiszpanią, oraz (przy okazji) Katarem

Drukuj

Miliony euro, luksusowe apartamenty i samochody maserati. To wszystko tylko, albo aż, za udawanie Katarczyków. I nie chodzi o banalne wystrojenie się w koszulki reprezentacji, ale pełne zaangażowanie, z odśpiewaniem hymnu Kataru włącznie.

Katar ma gigantyczne pieniądze, może więc kupić sobie wszystko. Kupił sobie więc Mistrzostwa Świata w piłce ręcznej, kupił też Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. A co!?! Stać ich. Kupił sobie też reprezentację, która wywalczyła dla szejków minimum srebrny medal.

Nikt dotąd nie słyszał o sukcesach katarczyków w tej dyscyplinie, bo słyszeć nie mógł. Bo ich nie było! I nie byłoby nadal, gdyby nie to że w trykoty arabskiej reprezantacji poprzebierali się zawodnicy, którzy dotąd byli gwiazdami innych reprezentacji, a którzy dziś są realną siłą drużyny Kataru. Katarczycy w składzie są jedynie listkiem figowym, który ma przysłonić oczywistą prawdę – piłka ręczna w Katarze nie istnieje. Dzisiaj, za ciężkie pieniądze grają tam najemnicy, głównie płkarze z Bałkanów. To byli reprezentanci np. Bośni, Serbii czy Czarnogóry, a nawet Francji. Przepisy obowiązujące w światowej federacji piłki ręcznej na takie coś zezwalają. Co to ma wspólnego z elementarną uczciwością? Otóż, nic.

Podobnie jak, kompletnie nieuczciwe było instalowanie w naszej reprezentacji piłki nożnej graczy, którym poszukiwało się polskie korzenie, a którzy o Polsce wiedzieli mało co. Nawet hymnu się nie uczyli, bo wiedzieli że maserati za to nie dostaną.

Sport na poziomie reprezentacyjnym, dzięki Katarczykom, znalazł się na bardzo niebezpiecznym zakręcie. Jeśli “pojedzie” dalej w tym kierunku, okaże się że za kilka chwil każda z reprezentacji narodowych, z narodem nic wspólnego mieć nie będzie. Będzie za to składała się z najemników, ludzi którzy za kasę zagrają dla każdego. A jak im dopłacą, to nawet nauczą się hymnu…

Czytaj również