Studniówka bez poloneza…

Drukuj

Ewa Kopacz podsumowała 100 dni swojego rządu. Subiektywnie. To oczywiste, że sama siebie nie krytykowała nadmiernie. To oczywiste, że opozycja przy tej okazji jej nadmiernie nie chwaliła.

Ja też nie będę chwalił, ale i krytykować nie zamierzam. Dlaczego? Bo te 100 dni było niezwykle bezbarwne. Premier Kopacz na początku już zakomunikowała, że interesuje ją robienie polityki bez kłótni, bez sporu i bez podgrzewania wojny polsko – polskiej. Jak powiedziała, tak zrobiła. Faktycznie teraz, nie słyszymy o ostrych utarczkach między szefem Platformy Obywatelskiej i prezesem Prawa i Sprawiedliwości. Dzisiaj słyszymy o sesji zdjęciowej dla kolorowej babskiej gazety albo o „psiapsiółkach” vel „dziewczynkach” w otoczeniu pani premier… Trudniejsze problemy spadają na głowy ministrów. Można powiedzieć, że retoryka Ewy Kopacz o tym, że Polska jest jak kobieta, która powinna przede wszystkim dbać o swoje dzieci, sprawdza się w takim zakresie, że nawet ewakuacja naszych rodaków z zagrożonej działaniami wojennymi wschodniej Ukrainy, ślimaczy się i odwleka. Możemy oczywiście skupiać się na sobie, przestać zabierać odważny głos w europejskich sprawach i z boku obserwować rozwój sytuacji. Tylko czy tak buduje się siłę Państwa?
Zamiast polityki międzynarodowej Ewa Kopacz woli uprawiać politykę wewnętrzną, a nawet można rzec – koleżeńską. Zainstalowanie w rządzie grona przyjaciółek z którymi biegało się dotąd na miasto, na zakupy czy kawkę i ciacho, cieszy zapewne te panie. Może jeszcze kilka feministek. Ale w jaki sposób ma ucieszyć wyborcę? Nie zamierzam kwestionować kompetencji owych pań, ale skoro premier ma do nich tak ogromne zaufanie, to może zamiast powoływać pełnomocniczki (znów same kobiety) trzeba było zrekonstruować rząd…? No tak, ale za chwilę mielibyśmy „rzeczpospolitą babską” z samymi paniami ministrami. Przyjaciółek Ewa Kopacz ma sporo… Jest jeszcze jeden, tym razem całkiem na serio, powód dla którego Kopacz woli powoływać „superministry” niż zastępować nimi urzędujących ministrów – to partyjny układ sił. A ten w wieloskrzydłowej Platformie jest bardzo kruchy i skomplikowany. Więc na wszelki wypadek, lepiej nic nie ruszać. Nadbudowa lepsza, niż podbudowa…
Jakie więc będą następne miesiące Ewy Kopacz? Zapewne inne. Jeśli pani premier chce doprowadzić swoją partię do wygranej w wyborach, musi stać się agresywnym graczem politycznym ze sprecyzowanymi celami. Polityka miłości jest dobra… w kinie.

Czytaj również